The Dalmore najdroższa na świecie

Na początku lat dziewięćdziesiątych jedną z whisky Dalmore, 62-letnią, sprzedano na aukcji za blisko 26 tysięcy funtów. W 2005 roku ktoś kupił ją w londyńskim barze za 30 tysięcy w tej samej walucie. I wypił. Kupiec pozostał anonimowy.

W kolekcji gorzelni jest jeszcze sporo podobnych okazów z różnych lat. Wstęp wolny. Raczej jednak z grubszym portfelem. Podobne wypadki to nie rzadkość. Aukcje są pełne takich okazji. Butelki rzadko jednak trafiają do konsumpcji w tak spektakularny sposób. Z reguły jest tak, że poluje się na „sztuki” młodsze. Te zaś – leżąc w naszej piwniczce – zyskują na wartości. Czasem bardzo znacznie. Choć jest oczywiste, że whisky zamknięta w butelce już specjalnie na jakości nie zyskuje, to bez wątpienia sama świadomość jej wieku robi wrażenie i trunek zyskuje na cenie. Podobnie zresztą jak przy stuletniej butelce wina, można założyć że zawarty w środku trunek już będzie zwietrzały, zwłaszcza przy winach białych.

Miejcowi budują i destylują
Historia gorzelni The Dalmore zaczęła się ponad 160 lat temu. Założył ją w 1839 roku Aleksander Matheson. Firmę ulokował w malowniczym otoczeniu łąk na wyspie Black – bogatych w czyste zasoby wodne z rzeki Alness i torf.
Pięćdziesiąt lat później gorzelnia przeszła w ręce rodziny MacKenzie. To ich godło ich klanu do dziś jest znakiem firmowym wytwórni The Dalmore. Z rodziną MacKenzie związanych jest od wieków wiele lokalnych rodzin, które zajmują się budową alembików i destylacją whisky.
Ich praca daje efekt w postaci jednej z najlepszych highlandzkich whisky. Podstawą ich produkcji jest 12- i 21-letnia whisky słodowa, a największą dumą – najtrudniejsze do otrzymania alkohole rocznikowe. Każda z nich ma swoiste cechy, choć można wyróżnić i nuty wspólne. Ich cechą charakterystyczną są aromaty czekolady, pomarańczy, wrzosu, przypraw i słodowego dymu.